Opublikowane 5 marca 2026 r. stanowiska Rady Ławniczej Sądu Najwyższego II kadencji to jeden z najmocniejszych głosów płynących z wnętrza Sądu Najwyższego w sprawie kryzysu praworządności, statusu tzw. neosędziów oraz legalności procedur związanych z obsadą najważniejszych stanowisk w polskim wymiarze sprawiedliwości. Z treści obu uchwał wynika przekaz jednoznaczny: bez przywrócenia konstytucyjnego modelu Krajowej Rady Sądownictwa oraz bez usunięcia skutków wadliwych powołań nie da się odbudować ani autorytetu Sądu Najwyższego, ani zaufania obywateli do państwa prawa.
Materiał ten opiera się wyłącznie na treści przekazanego tekstu źródłowego i pełnych cytatach zamieszczonych w nim uchwał. Wniosek płynący z całości jest zasadniczy: Rada Ławnicza Sądu Najwyższego przedstawia siebie jako jedyne w pełni legalne ciało działające w strukturze Sądu Najwyższego i z tej pozycji formułuje daleko idącą krytykę zarówno obecnego modelu KRS, jak i procedury wyłonienia kandydatów na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego.
Rada Ławnicza SN mówi o legalizmie wprost
W tekście źródłowym podkreślono, że Rada Ławnicza Sądu Najwyższego obradowała nad pakietem uchwał, z których dwie określono jako kluczowe — jedną w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa, drugą w sprawie wyboru I prezesa Sądu Najwyższego. Już samo wprowadzenie do tych uchwał zostało zbudowane na bardzo mocnej tezie ustrojowej.
Jak wskazano w materiale źródłowym:
„Jak Państwo wiedzą, jesteśmy jedynym w pełni legalnym ciałem Sądu Najwyższego, ponieważ jego Izby albo są kwestionowane z powodu wadliwego powołania, albo na ich czele stoją neosędziowie. Ławnicy II kadencji nie orzekają w Sądzie Najwyższym w składach z neosędziami.”
To sformułowanie wyznacza ton całego materiału. Nie chodzi tu bowiem wyłącznie o krytykę określonych decyzji politycznych czy personalnych, lecz o podważenie podstaw legalności części współczesnej struktury Sądu Najwyższego. W przekazanym tekście ławnicy nie operują językiem ostrożnym ani wyłącznie postulatywnym. Przeciwnie — przyjmują stanowisko kategoryczne i ustrojowo konfrontacyjne.
Uchwała o KRS jako wezwanie do przywrócenia konstytucyjnego modelu
Pierwsza z uchwał, oznaczona jako uchwała Rady Ławniczej Sądu Najwyższego II kadencji nr 1/2026 z dnia 5 marca 2026 r. w sprawie przywrócenia konstytucyjnej Krajowej Rady Sądownictwa RP, stanowi rozbudowany manifest na rzecz odbudowy modelu KRS zgodnego — w ocenie autorów uchwały — z Konstytucją RP.
Rada Ławnicza formułuje swoje stanowisko z perspektywy praktycznej i ustrojowej zarazem. Podkreśla, że reprezentuje interesy ławników Sądu Najwyższego, którzy „nie mogą być zmuszani do zasiadania w składach orzekających z osobami, niebędącymi legalnymi sędziami SN z uwagi na powołanie z udziałem gremium, które nie spełnia ww. standardów”.
Już pierwszy punkt uchwały przybiera postać ostrej krytyki wobec prezydenckiego weta do ustawy naprawczej odnoszącej się do KRS. W tekście uchwały zapisano:
„z rozgoryczeniem i stanowczo krytycznie przyjmuje weto prezydenta RP, dr. Karola Nawrockiego z dn. 19 lutego br. do Ustawy z dnia 23 stycznia 2026 roku o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy – Kodeks wyborczy (nr druku sejmowego 2108). Ustawa ta nie tylko stanowiła kluczowy krok w stronę przywrócenia praworządności i konstytucyjnego standardu wymiaru sprawiedliwości, w tym sądów powszechnych i Sądu Najwyższego, ale też – z uwagi na kres kadencji Krajowej Rady Sądownictwa i konieczność przeprowadzenia wyboru nowego składu tego konstytucyjnego organu państwa – była ostatnią możliwością przeprowadzenia procesu wyborczego zgodnie z ustawą zasadniczą RP.”
W cytowanym fragmencie szczególnie istotne są dwa elementy. Po pierwsze, uchwała nie traktuje weta jako zwykłego aktu politycznego, lecz jako ingerencję mającą realnie blokować proces przywracania praworządności. Po drugie, autorzy mówią o „ostatniej możliwości” przeprowadzenia wyboru nowego składu KRS w sposób zgodny z Konstytucją RP, co oznacza, że w ich ocenie problem ma charakter nie tylko prawny, lecz także pilny i ustrojowo graniczny.
Dalej uchwała formułuje własny model legalnego wyboru piętnastu członków KRS. W uchwale czytamy:
„kategorycznie wskazuje, że wybór piętnaściorga członków Krajowej Rady Sądownictwa zgodnie z art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji RP będzie legalny jedynie wówczas, jeśli zostanie przeprowadzony w demokratyczny, transparentny, równy i niepodważalnie konkluzywny sposób spomiędzy legalnych sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, administracyjnych i wojskowych i dokonany zostanie przez samych nieskrępowanie i samorządnie.”
To jeden z centralnych fragmentów całego materiału. Zawiera on nie tylko ocenę aktualnego stanu rzeczy, ale także propozycję wzorca legalności. Akcent położono tu na samorządność środowiska sędziowskiego, transparentność procedury i konieczność odsunięcia od procesu osób, których status jako sędziów jest — według autorów uchwały — wadliwy.
Oczekiwanie wobec Ministerstwa Sprawiedliwości i Sejmu
Rada Ławnicza nie ogranicza się do diagnozy. Formułuje również konkretne oczekiwania wobec organów państwa. W uchwale zapisano:
„oczekuje od Ministerstwa Sprawiedliwości RP udzielenia środowiskom sędziowskim potrzebnej pomocy technicznej w przeprowadzeniu ww. wyborów z poszanowaniem odrębności i niezależności władzy sądowniczej oraz zgodnie z tradycją konstytucyjną z lat 1997–2018, zaś Sejm RP wzywa do zatwierdzenia tak dokonanego wyboru bez żadnych zmian.”
Warto zwrócić uwagę, że w tym fragmencie rozdzielono funkcje techniczne i ustrojowe. Ministerstwo ma zapewnić jedynie pomoc techniczną, natomiast sam proces ma pozostać w rękach środowiska sędziowskiego. Sejm z kolei ma pełnić rolę aprobującą, ale bez ingerencji w sam wynik wyboru. Taka konstrukcja wskazuje, że Rada Ławnicza postuluje model, w którym ustawodawca i władza wykonawcza nie kształtują treści wyboru, lecz jedynie umożliwiają jego przeprowadzenie zgodnie z konstytucyjną samorządnością.
Zapowiedź odmowy uznania przyszłej KRS wyłonionej wadliwie
Szczególnie wyraźny wymiar praktyczny ma punkt czwarty uchwały. Zgodnie z jego treścią Rada Ławnicza zapowiada, że nie uzna jakiegokolwiek gremium za legalną Krajową Radę Sądownictwa, jeżeli organ ten nie zostanie wyłoniony w opisany wcześniej sposób. W uchwale czytamy:
„zapowiada jednoznacznie, że odmówi uznania jakiegokolwiek gremium za legalną Krajową Radę Sądownictwa, o ile nie zostanie ono wyłonione jak wskazano powyżej, a w konsekwencji ani nie uzna sama, ani też nie będzie rekomendować ławnikom SN uznania ewentualnych nominacji nowych sędziów SN, w których powołaniu uczestniczyłaby instytucja wyłoniona w inny niż ww. sposób lub pod jakimkolwiek innym względem niespełniająca wymogów art. 187 ust. 1 Konstytucji RP.”
Ten fragment ma znaczenie wykraczające poza symboliczną deklarację. Oznacza bowiem, że autorzy uchwały zapowiadają określoną praktykę instytucjonalną i etyczną także na przyszłość. Nie chodzi wyłącznie o krytykę obecnej KRS, ale o próbę wyznaczenia granicy uznawalności dla wszelkich przyszłych powołań dokonywanych z udziałem organu niespełniającego — w tej optyce — wymogów konstytucyjnych.
Rada Ławnicza przypomina o orzecznictwie krajowym, unijnym i międzynarodowym
W piątym punkcie uchwały Rada Ławnicza odwołuje się do szerokiego tła judykacyjnego, wskazując, że obecna tzw. Krajowa Rada Sądownictwa „w świetle orzecznictwa krajowego, unijnego i międzynarodowego nie była legalnym organem Państwa Polskiego przewidzianym w Konstytucji RP”.
Na podstawie samego dostarczonego tekstu nie można uzupełnić tego fragmentu o konkretne sygnatury i rozstrzygnięcia bez sięgania do zewnętrznych baz. Należy jednak podkreślić, że sam tekst źródłowy wyraźnie osadza stanowisko Rady Ławniczej w szerszym sporze rozstrzyganym nie tylko w Polsce, ale także na poziomie europejskim i międzynarodowym. To bardzo ważne, ponieważ pokazuje, że uchwała nie jest przedstawiana jako głos odosobniony, lecz jako element większej linii argumentacyjnej opartej na standardzie legalnego sądu, niezależności sądownictwa i konstytucyjnej prawidłowości powołań.
Druga uchwała uderza w wybór I prezesa Sądu Najwyższego
Druga z uchwał, oznaczona jako uchwała Rady Ławniczej Sądu Najwyższego II kadencji nr 2/2026 z dnia 5 marca 2026 r. w sprawie obsadzenia stanowisk I prezesa SN oraz prezesa Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN, koncentruje się na skutkach zakończenia kadencji Małgorzaty Manowskiej oraz na procedurze wyłaniania kandydatów na jej następcę.
Rada Ławnicza przyjmuje stanowisko skrajnie krytyczne wobec zgromadzenia, które miało 27 lutego 2026 r. wskazać prezydentowi kandydatów na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego. W uchwale zapisano:
„zwraca uwagę opinii publicznej na fakt, że tzw. Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, które w dn. 27 lutego br. miało wskazać prezydentowi RP kandydatów na stanowisko pierwszego prezesa SN, nie było legalnym zgromadzeniem sędziów przewidzianym ustawą, ponieważ brały w nim udział osoby, które nie są legalnymi sędziami Sądu Najwyższego w związku powołaniem ich z udziałem niekonstytucyjnej tzw. Krajowej Rady Sądownictwa, przy ich pełnej świadomości tego faktu; tymczasem legalni sędziowie SN odmówili wzięcia udziału w ww. zebraniu.”
To kluczowy fragment polityczno-ustrojowego sporu o przyszłość Sądu Najwyższego. Z punktu widzenia narracji przedstawionej w materiale źródłowym, wadliwość nie dotyczy jedynie poszczególnych kandydatur, ale samego organu wyłaniającego kandydatów. Jeżeli bowiem zgromadzenie nie było legalne, to — według tej logiki — nie mogło skutecznie uruchomić konstytucyjnej procedury obsadzenia stanowiska I prezesa SN.
Pięciu kandydatów wskazanych jako osoby niebędące legalnymi sędziami SN
Uchwała nie poprzestaje na zakwestionowaniu zgromadzenia. W punkcie drugim wymienia z nazwiska wszystkie osoby wskazane jako kandydaci i wprost odmawia im statusu legalnych sędziów Sądu Najwyższego:
„wskazuje, że żaden z wyłonionych przez tzw. Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN kandydatów, tj. pp. pleno titulo Paweł Czubik, Tomasz Demendecki, Zbigniew Kapiński, Aleksander Stępkowski i Mariusz Załucki nie jest legalnym sędzią SN z tożsamych powodów, a jedynie wszyscy oni uzurpują sobie to miano, pomimo obowiązku znajomości i przestrzegania Konstytucji RP.”
Tak sformułowana ocena należy do najbardziej stanowczych fragmentów całego tekstu. Jej sens jest dwojaki. Po pierwsze, Rada Ławnicza odrzuca skuteczność kandydowania osób powołanych przy udziale wadliwie obsadzonej KRS. Po drugie, nie przedstawia tego jako sporu o interpretację, lecz jako sprawę oczywistego naruszenia konstytucyjnego porządku.
Oczekiwanie wobec prezydenta: uznać, że kandydatur nie przedstawiono
Konsekwencją powyższej argumentacji jest kolejny postulat skierowany bezpośrednio do głowy państwa. W uchwale zapisano:
„oczekuje od prezydenta RP uznania, że nie doszło do Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN, a zatem nie przedstawiono mu kandydatur, spośród których winien dokonać wyboru I prezesa SN i przypomina, że wybór jednej z ww. osób będzie jawnym złamaniem przez głowę państwa Konstytucji RP.”
W praktyce jest to wezwanie do całkowitego zakwestionowania procedury zakończonej wskazaniem kandydatów. Rada Ławnicza nie proponuje tu korekty czy ograniczonej weryfikacji, lecz oczekuje uznania, że procedura w ogóle nie wywołała skutku prawnego. To stanowisko radykalne, ale spójne z wcześniejszymi tezami dotyczącymi legalności KRS i statusu osób powołanych z jej udziałem.
Spór o prezesa Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN
Druga uchwała obejmuje również kwestię wakatu na stanowisku prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracą Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. W tym zakresie stanowisko Rady Ławniczej jest bardziej zniuansowane, choć nadal bardzo wyraźne.
W uchwale zapisano:
„nadto podkreśla, w związku z trwającym od 9 grudnia 2025 r. wakatem na stanowisku prezesa SN kierującego pracą Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN oraz wskazaniem przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów IOZ SN prezydentowi RP kandydatur pp. pleno titulo Marii Szczepaniec, Tomasza Demendeckiego i Barbary Skoczkowskiej, że jedynie ostatnia z wymienionych zajmuje legalnie stanowisko sędziego SN, a zatem może zostać legalnie powołana na stanowisko prezesa izby SN.”
W tym punkcie autorzy uchwały wyraźnie odróżniają sytuację poszczególnych kandydatów. Co istotne, równocześnie zaznaczają, że wcześniejszy prezes Izby Odpowiedzialności Zawodowej, Wiesław Kozielewicz, był jedynym niekwestionowanie legalnym sędzią wśród prezesów Sądu Najwyższego. Następnie pada bardzo mocne ostrzeżenie:
„powołanie na jego następcę osoby niebędącej w istocie sędzią SN będzie skrajnym narażeniem bezpieczeństwa prawnego Rzeczypospolitej Polskiej i Jej obywateli, rażącym złamaniem Konstytucji RP i świadomym deliktem konstytucyjnym.”
Ten fragment wzmacnia zasadniczy przekaz całego materiału: spór o obsadę stanowisk nie jest przedstawiany jako wewnętrzna wojna środowiskowa, lecz jako problem bezpośrednio wpływający na bezpieczeństwo prawne obywateli. To zabieg istotny również z perspektywy komunikacyjnej, ponieważ przenosi debatę z poziomu personalnego na poziom ustrojowy i społeczny.
Postulat usunięcia osób uzurpujących stanowiska sędziów SN
W ostatnim punkcie drugiej uchwały Rada Ławnicza wraca do swojej głównej tezy. W uchwale czytamy:
„zgodnie z wyrażanymi wielokrotnie wcześniej stanowiskami oczekuje usunięcia z najwyższego sądu Rzeczypospolitej osób jedynie uzurpujących sobie stanowiska sędziów SN oraz przywrócenia praworządności i legalizmu w SN, a obowiązkiem tym obarcza Sejm, Senat, Radę Ministrów i Prezydenta RP.”
Jest to zatem postulat systemowy, skierowany do wszystkich głównych ośrodków władzy państwowej. Autorzy uchwały podkreślają zarazem, że ich stanowisko ma służyć nie tylko obronie standardu prawnego, ale także ochronie obywateli stających przed Sądem Najwyższym „w prawnej potrzebie, często dramatycznej”.
To właśnie ten fragment najlepiej pokazuje, że cały materiał ma charakter nie tylko ustrojowy, ale także społeczny. Chodzi nie wyłącznie o architekturę organów państwa, lecz o to, czy obywatel może liczyć na „sprawiedliwy, niezależny, legalny sąd i niepodważalne rozstrzygnięcie swojej sprawy”.
Wątek Małgorzaty Manowskiej i postępowania prokuratorskiego
Istotnym uzupełnieniem głównego wątku jest przedstawiona w tekście informacja o prokuratorskim postanowieniu o umorzeniu postępowania przeciwko Małgorzacie Manowskiej w sprawie niedopełnienia obowiązku zaprzysiężenia ławników po wyborze dokonanym przez Senat.
Jak wskazano w materiale źródłowym:
„Podczas obrad zreferowaliśmy również prokuratorskie postanowienie o umorzeniu postępowania przeciwko Manowskiej w sprawie niedopełnienia obowiązku, jakim było zaprzysiężenie ławników po wyborze dokonanym przez Senat. Manowska zwlekała i była to zwłoka zbędna. Prokurator w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu nie podał żadnych merytorycznych argumentów. Kikoro z nas złożyło w tej sprawie zażalenia do sądu. Nie znamy jeszcze decyzji.”
Ten fragment wzmacnia obraz konfliktu pomiędzy ławnikami a dotychczasowym kierownictwem Sądu Najwyższego. Pojawia się tu również dodatkowy wymiar sporu: ocena działań prokuratury i standardu uzasadniania decyzji o umorzeniu postępowań dotyczących osób pełniących najwyższe funkcje w wymiarze sprawiedliwości.
Malejące zainteresowanie naprawą sądownictwa
W materiale źródłowym znalazła się także ważna diagnoza polityczno-społeczna. Autor wskazuje, że obserwuje malejące zainteresowanie naprawą sądownictwa zarówno po stronie opinii publicznej, jak i mediów. Ocena ta została powiązana z długotrwałym i złożonym charakterem procesu niszczenia sądownictwa oraz z brakiem widowiskowości tego tematu.
W tekście podkreślono:
„Historia destrukcji władzy sądowniczej przez ziobrystów jest długotrwała i zawiła. Nie ma w niej sensacji. Jest chuliganeria polityczna. Naprawa KRS, SN i TK ma jednak fundamentalne znaczenie dla odbudowy demokratycznego państwa prawa, przywrócenia konstytucyjnej zasady trójpodziału władzy oraz zaufania do sądów u obywateli.”
Ten fragment nadaje całości dodatkowy wymiar publicystyczny. Pokazuje zarazem, że uchwały nie są jedynie wewnętrznymi dokumentami korporacyjnymi, ale próbą przywrócenia uwagi społecznej sprawom, które zdaniem ich autorów decydują o stanie demokracji i jakości ochrony prawnej obywateli.
Co wynika z obu uchwał
Zestawienie obu uchwał prowadzi do kilku zasadniczych wniosków.
Po pierwsze, Rada Ławnicza Sądu Najwyższego buduje narrację, w której wadliwość obecnego modelu KRS stanowi źródło dalszych deformacji całego systemu sądowniczego, w tym procedur awansowych i nominacyjnych w Sądzie Najwyższym.
Po drugie, autorzy uchwał odrzucają możliwość „połowicznego” porządkowania sytuacji. Nie proponują doraźnego kompromisu ani legalizowania zastanego stanu rzeczy, lecz domagają się przywrócenia konstytucyjnych podstaw działania organów wymiaru sprawiedliwości.
Po trzecie, sprawa wyboru I prezesa Sądu Najwyższego została ujęta jako test lojalności konstytucyjnej państwa. Z tej perspektywy decyzja prezydenta nie będzie jedynie aktem personalnym, ale aktem o ustrojowym znaczeniu.
Po czwarte, bardzo wyraźnie wybrzmiewa tu myśl, że bezpieczeństwo prawne obywatela zależy od legalności sądu nie w sensie abstrakcyjnym, ale praktycznym. Jeżeli skład najwyższego organu sądowego jest zakwestionowany, to cień tej wątpliwości pada na każde rozstrzygnięcie.
Znaczenie społeczne i polityczne tych uchwał
Znaczenie przedstawionych uchwał wykracza poza sam Sąd Najwyższy. Uderzają one bowiem równocześnie w kilka najważniejszych punktów polskiego sporu o praworządność: w sposób kształtowania KRS, w status osób powołanych z udziałem tej rady, w procedurę obsadzania stanowiska I prezesa SN oraz w odpowiedzialność najwyższych organów państwa za przywrócenie standardu konstytucyjnego.
Z punktu widzenia opinii publicznej najistotniejsze jest jednak to, że autorzy uchwał starają się przełożyć skomplikowany spór instytucjonalny na prosty komunikat: obywatel ma prawo do legalnego sądu, a każde odstępstwo od tej zasady uderza w jego podstawowe gwarancje. W tym sensie nie jest to wyłącznie spór środowiskowy o status poszczególnych osób, lecz spór o to, czy państwo działa jeszcze według reguł prawa, czy już według logiki trwałego faktu dokonanego.
Zastrzeżenie redakcyjne dotyczące orzecznictwa
Ponieważ materiał został przygotowany wyłącznie na podstawie dostarczonego tekstu, bez przeszukiwania sieci i bez sięgania do zewnętrznych baz orzeczniczych, nie uzupełniono go o konkretne sygnatury orzeczeń sądów powszechnych, Sądu Najwyższego, trybunałów europejskich ani innych organów orzeczniczych. Sam tekst źródłowy jednoznacznie odwołuje się jednak do „orzecznictwa krajowego, unijnego i międzynarodowego” jako fundamentu dla kwestionowania legalności obecnej tzw. Krajowej Rady Sądownictwa.
W świetle przekazanego materiału to właśnie ta linia argumentacyjna stanowi podbudowę dla obu uchwał i ich radykalnych wniosków ustrojowych.
Podsumowanie
Dwie uchwały Rady Ławniczej Sądu Najwyższego z 5 marca 2026 r. nie pozostawiają miejsca na półśrodki. Ich autorzy kwestionują legalność procedury wyłonienia kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego, odmawiają legitymacji obecnej i ewentualnie przyszłej Krajowej Radzie Sądownictwa wyłonionej poza modelem konstytucyjnym oraz wzywają najważniejsze organy państwa do usunięcia skutków wadliwych powołań.
Jest to zarazem głos alarmowy i polityczno-prawny manifest. Alarmowy, bo dotyczy podstaw legalności najwyższego sądu w państwie. Manifest, bo wskazuje nie tylko diagnozę, ale i kierunek działania: bez przywrócenia konstytucyjnej KRS, bez zakwestionowania skutków udziału tzw. neosędziów w kluczowych procedurach oraz bez odbudowy legalizmu w Sądzie Najwyższym nie będzie trwałej odbudowy praworządności w Polsce.
Jak przywrócić praworządność?
Naszym zdaniem rozwiązanie problemu neosędziów, które nie naruszałoby żadnych reguł prawnych, wymagałoby wyzerowania wszystkiego, co ci sędziowie zrobili. To z powodów praktycznych jest nieakceptowalne.
Jeżeli mamy indywidualnie rozstrzygać o statusie neosędziów, stoimy przed wyborem: możemy albo szukać rozwiązania najbardziej (pozornie) zgodnego z prawem, które jednak będzie zawierać ukryte rozstrzygnięcie polityczne, albo możemy przyjąć rozwiązanie otwarcie naruszające reguły prawne, ale nieukrywające swojego politycznego charakteru.
A ten wybór, sam w sobie, jest już wyborem politycznym.
Przypominamy, że nie tylko my oraz duża część środowiska prawniczego uważa, że neoKRS jest instytucją nieleglaną. Podobnego zdania jest sędzia Pszczółkowski, który w zdaniu odrędbnym stwierdził, że obecny KRS nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez Konstytucję.
Jego argumentacja opiera się na zapisach dotyczących składu KRS, zwłaszcza odnoszących się do art. 9a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zmiany w składzie KRS wprowadzone w 2017 roku są według sędziego Pszczółkowskiego sprzeczne z art. 187 ust. 1 Konstytucji.
Sędzia podkreśla, że zgodnie z konstytucją dochowanie wymogów dotyczących uformowania składu organu, w tym KRS, jest warunkiem koniecznym do zdolności tego organu do realizacji mu powierzonych kompetencji. W tym kontekście wymienia możliwość występowania z wnioskami do Trybunału Konstytucyjnego w sprawach związanych z niezawisłością sądów i niezależnością sędziów.
Stanowisko to ma znaczenie dla oceny legitymacji KRS w postępowaniach przed Trybunałem Konstytucyjnym, zwłaszcza w kontekście kwestii budżetowych i zamrożenia sędziowskich pensji. Sędzia Pszczółkowski wskazuje na istotność przestrzegania norm konstytucyjnych w kształtowaniu organów, które odgrywają kluczową rolę w systemie prawnym, taką jak Krajowa Rada Sądownictwa.
„Krajowa Rada Sądownictwa w składzie ukształtowanym z zastosowaniem art. 9a ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. z 2021 r. poz. 269, ze zm.; dalej: ustawa o KRS) – dodanego na mocy art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r. poz. 3; dalej: ustawa z 2017 r.) – nie jest organem ukształtowanym w sposób wymagany przez art. 187 ust. 1 Konstytucji.” – napisał w zdaniu odrębnym sędzia Piotr Pszczółkowski.
POLECAMY: SN: Orzeczenie wydane z udziałem neosędziów są nieważne z mocy prawa
W dalszej części wywodu sędzia TK tłumaczy, dlaczego obecny mechanizm kształtowania składu KRS „wypacza strukturę konstytucyjną tego organu”.
„Dzieje się tak z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, ustawodawca, odstępując od utrwalonej praktyki konstytucyjnej, powierzającej samym sędziom wybór sędziów – członków KRS, oraz przekazując tę kompetencję Sejmowi, przyznał temu jednemu organowi władzy politycznej decydujący wpływa na obsadę znakomitej większości składu Rady (tj. wybór 19 spośród 25 członków). Po drugie, ustawodawca, wprowadzając nowy mechanizm wyboru sędziów – członków KRS nie dochował wymogu, aby w składzie Rady zasiadali przedstawicieli każdej z grup sędziów wszystkich rodzajów sądów wprost wymienionych w art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.” – czytamy w zdaniu odrębnym.
W poprzednim okresie (czyli od czasu ustanowienia Krajowego Rejestru Sądowego w 1989 roku do momentu wprowadzenia zmian w 2017 roku), procedura wyboru członków Rady była następująca: osoby te, wybierane spośród sędziów, były wyłaniane przez samych sędziów. Dokładniej, 2 członków Krajowej Rady Sądownictwa były wybierane przez zgromadzenie ogólne sędziów Sądu Najwyższego spośród sędziów tego Sądu; 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego spośród sędziów NSA; 2 członków KRS były wybierane przez zebrania zgromadzeń ogólnych sędziów sądów apelacyjnych spośród sędziów apelacyjnych; natomiast 9 członków KRS było wybieranych spośród swojego grona przez zebrania przedstawicieli zgromadzeń ogólnych sędziów w sądach wojewódzkich. Dodatkowo, 1 członek KRS był wybierany przez zgromadzenie ogólne sędziów sądów wojskowych spośród sędziów tychże sądów.
W opinii Piotra Pszczółkowskiego, naruszenie równowagi strukturalnej Krajowej Rady Sądownictwa, wynikającej z Konstytucji, miało miejsce, gdy ustawodawca, za pomocą ustawy z 2017 roku, powierzył Sejmowi uprawnienie do wyboru 15 sędziów, którzy mieliby być członkami KRS. Zdaniem sędziego, przekazanie jednemu organowi władzy politycznej możliwości wyboru łącznie 19 osób (wliczając posłów zasiadających w KRS) spośród 25 miejsc w Radzie uzależniło obsadę znacznej większości składu Rady od decyzji aktualnej większości parlamentarnej.
Sędzia Trybunału Konstytucyjnego powołuje się na wyroki europejskich Trybunałów: Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w których stwierdzono, że Krajowa Rada Sądownictwa utraciła niezbędną niezależność wobec władzy politycznej i nie jest w stanie dokonywać niezależnej i obiektywnej selekcji kandydatów na stanowiska sędziowskie, ani składać Prezydentowi RP wniosków o powołanie sędziów.
„Uważam, że zastrzeżenia te odpowiednio należy odnieść również do zdolności wykonywania przez Radę innych kompetencji w zakresie stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, w tym występowania przez nią do Trybunału z wnioskami na podstawie art. 186 ust. 2 Konstytucji. Mam zresztą wrażenie, że Trybunał Konstytucyjny sam już dostrzegł problem, odmawiając w sprawie o sygn. K 12/18 badania legitymacji Krajowej Rady Sądownictwa do wystąpienia z wnioskiem jedynie w celu potwierdzenia własnej pozycji prawnej. ” – stwierdza sędzia.
Piotr Pszczółkowski zwraca uwagę na nie badaną dotąd przez TK kwestię reprezentatywności członków KRS.
„Obecna regulacja modelowo czyni KRS, a więc organ, który zgodnie z art. 186 Konstytucji ma stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, organem posiadającym dużo znaczniejsze poparcie środowiska politycznego niż sędziowskiego.” – czytamy w zdaniu odrębnym.
Sędzia podkreśla, że zgodnie z postanowieniami art. 11a ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, do zgłoszenia kandydatury na członka Rady uprawnione są podmioty, takie jak grupa co najmniej dwóch tysięcy obywateli lub dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem tych, którzy są w stanie spoczynku.
„Przy wyborze członków KRS przewidziany jest obecnie wymóg bardzo wysokiego poparcia czynnika politycznego: posłów dokonujących wyboru członków Rady (modelowo 276 z 460 posłów), przy jednoczesnym wymaganiu bardzo niskiego minimalnym progu poparcia kandydatury na członka Rady wyrażonego przez środowisko sędziowskie (jedynie 25 sędziów z ok. 10.000 sędziów). Podobnie, jako mało reprezentatywny zakwalifikować należy wymóg uzyskania przez kandydata na członka Rady poparcia minimum 2.000 obywateli blisko 38 milionowego Państwa.” – wyjaśnia Piotr Pszczółkowski.
Sędzia przypomina, że Trybunał Konstytucyjny, poprzez orzeczenie w sprawie K 12/18 z 25 marca 2019 roku, zdecydował o umorzeniu kontroli konstytucyjności art. 11a ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, który stanowi źródło problemu dotyczącego reprezentatywności KRS oraz procedur związanych z gromadzeniem list poparcia dla kandydatów do tego organu. Według sędziego, ta decyzja została podjęta pochopnie i może prowadzić do błędnego przekonania, że skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego możliwości wyboru członków KRS przez polityków oznacza zgodność z Konstytucją również w pozostałym zakresie regulacji dotyczącym wyboru członków KRS.
„Holistyczne rozumienie Konstytucji nakazuje przyjąć, że dla skutecznej realizacji konstytucyjnych zadań stawianych KRS: diagnozowania zagrożeń niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz przeciwdziałania takim zagrożeniom, niezbędne jest posiadanie legitymacji znacznej części środowiska sędziowskiego, mogącego w sposób obiektywny ocenić dotychczasową pracę i postawę kandydata na członka Rady. Rozsądek i doświadczenie życiowe podpowiadają zaś, że dla zachowania konstytucyjnej równowagi władz, udział i poparcie środowiska sędziowskiego w wyborze członków konstytucyjnego organu mającego strzec niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów nie powinien być mniejszy od udziału i poparcia innych władz – tych, przed którymi KRS ma zadanie strzec sądownictwo.” – napisał sędzia TK Piotr Pszczółkowski.
Tym samym sędzia TK potwierdził nasze stanowisko w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez neosędziów którzy posługują się nominacją pochodzącą od nielegalnego organu.
Twierdzenie w zakresie braku uprawnienia do wydawania orzeczeń przez osoby posługujące się nominacjami wydanymi na podstawie nielegalnych konkursów organizowanych przez przestępczy organ podszywający się pod KRS znajduje również uzasadnienie w orzecznictwie: Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (wyroki w sprawach: Reczkowicz przeciwko Polsce z dnia 22 lipca 2021 r. – skarga nr 43447/19, Dolińska-Ficek i Ozimek przeciwko Polsce z dnia 8 listopada 2021 r. – skargi nr 49868/19 i 57511/19, Advance Pharma sp. z o.o. przeciwko Polsce z dnia 7 lutego 2022 r. — skarga nr 1469/20, Broda i Bojara przeciwko Polsce z dnia 29 czerwca 2021 r. — skargi nr 26691/18 i 27367/18, Grzęda przeciwko Polsce z dnia 15 marca 2022 r. – skarga nr 43572/18, Wałęsa przeciwko Polsce z dnia 23 listopada 2023 r. — skarga nr 50849/21), wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (z dnia 19 listopada 2019 r. – sprawa AK z połączonych skarg C 585/18, C 624/18, C 625/18, wyrok Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 6 października 2021 r. w sprawie o sygn. C-487/19), orzeczenia polskiego Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 5 grudnia 2019 r. III PO 7/18, OSNP 2020/4/38, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2020 r. III PO 8/18, OSNP 2020/10/114, uchwałę połączonych Izb Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA 1-4110-1/20) oraz orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego (m.in. postanowienie z dnia 26 czerwca 2019 r. Il GOK 2/18, wyrok z dnia 11 października 2021 r., Il GOK 9/18, wyroki w sprawach Il GOK 10/18, Il GOK 11/18, Il GOK 12/18, Il GOK 13/18, Il GOK 14/18 z dnia 21 września 2021 r.).
Przypominamy, że wydawane orzecznictwa przez neo-sędziów podlegają uchyleniu z mocy prawa. W przypadku postępowań cywilnych na podstawie art. 379 pkt 4 in fine k.p.c., a karnych na podstawie art. 439 § 1 pkt 6 in fine k.p.k.
Czym jest neo-KRS i neo-sędzia
Krajową Radę Sądownictwa wyłoniono w sposób niezgodny z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej co powoduje, że w świetle przyjętej linii orzecznictwa SN, a także TSUE nie można tej instytucji uznać jako organ działający leganie i posiadający uprawnienia do mianowania sędziów. Każdy sędzia mianowany przez ten niekonstytucyjny organ i powołany przez prezydenta do pełnienia służy jest również noe-sędzią, który nie posiada zdolności prawnych do wydawania orzecznictwa,
W tym miejscu zasadnym stanie się podniesienie, że problem powołań „sędziów” po ukształtowaniu „Krajowej Rady Sądownictwa” w wyniku zmian w 2017 roku posiada kilka aspektów. Pierwszy związany jest z przepisami Konstytucji RP, które nakładają na organy władzy publicznej, w tym prawodawcę, obowiązek takiego powoływania sędziów do obowiązków orzeczniczych, który gwarantuje niezbędne minimum niezależności i niezawisłości organów biorących udział w procesie nominacyjnym. Takim organem jest Krajowa Rada Sądownictwa. Ingerencja w konstytucyjne standardy kształtowania sędziowskiego składu tego organu, stwarzająca możliwość ukształtowania Rady przez polityków, czyli wyboru członków sędziowskich Rady w całości przez parlament (z wyłączeniem I Prezesa SN i Prezesa NSA), spowodowała, że ten organ nie spełnia wymogów konstytucyjnych. To sprawia, że w każdym wypadku powołania sędziego pojawia się wątpliwość, która towarzyszy każdemu człowiekowi, który oddaje swoją sprawę pod osąd sądu, czy ten sąd jest sądem właściwym w rozumieniu konstytucyjnym.
Ponadto – to drugi aspekt – w doktrynie, do czego dołożyłem rękę, i w orzecznictwie pojawiła się metoda weryfikacji poprawności powołania sędziów w oparciu o narzędzia, które są w systemie od zawsze, ale zasadniczo nie służą do oceny spełnienia minimalnych przesłanek bezstronności i niezawisłości. Chodzi o instytucje (w przypadku kontroli prewencyjnej) – iudex suspectus i iudex inhabilis, a w przypadku kontroli następczej – bezwzględnej przesłanki odwoławczej, jaką jest nienależyta obsada sądu. Na tym pomyśle posadowione było stanowisko uchwały trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego ze stycznia 2020 roku. Uchwała ta zawierała nie do końca właściwe zróżnicowanie: wskazując, że w przypadku SN, ze względu na charakter tego organu, sędziowie powołani po rekomendacji KRS ukształtowanej po 2017 r. nie dają gwarancji niezawisłego i bezstronnego orzekania. I z tego powodu uznano, że wyłącznie ta wada instytucjonalna uzasadnia twierdzenie, że tacy sędziowie pozbawieni są materialnego votum. Uchwała nie zakwestionowała, że te osoby uzyskały status sędziów SN, ale stwierdzono, że nie mają uprawnień do wydawania orzeczeń.
Wydane do tej pory orzeczenia przez takich ‘sędziów’ są dotknięte wadą, z uwagi na nienależytą obsadę sądu, którą traktować należy jako niespełnienie konstytucyjnego wymogu sądu właściwego określonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Wadliwie powołani sędziowie nie powinni orzekać. Od dnia wydania uchwały sędziowie ci są pozbawieni zdolności do orzekania. Nie dysponują materialnym votum, choć mają status sędziów. W związku z powyższą sprawą uznać należy, że na podstawie art. 91 ust. 2 i 3 orzecznictwo wydane TSUE i ETPCz, zasadę pierwszeństwa stosowania prawa
Powyższe stanowisko znajduje uzasadnienie w treść wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 6 października 2021 r. w sprawie C-487 /19, jak też wcześniejszego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 7 maja 2021 r., skarga nr 4907 /18 Przypominam tym samym kapturowemu sądowi, że zgodnie z art. 9 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zobowiązana jest przestrzegać wiążącego ją prawa międzynarodowego. Stosownie zaś do treści art. 91 ust. 2 Konstytucji umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową. Status sędziów oraz gwarancje niezależności sądów, stanowiące istotę prawa do rzetelnego procesu sądowego, znajdują umocowanie w zapisach Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i potwierdzone jest dodatkowo w art. 6 ust. 3 Traktatu o UE. W zakresie niniejszej sprawy nie ma zastosowania wyrok wydany w dniu 7 października 2021 r. przez Trybunał Konstytucyjny w obecnym – wadliwym – składzie w sprawie o sygn. K 13/21, który godzi w interesy obywateli.
Nasze stanowisko w zakresie neo-KRS i neo-sędziów mianowanych przez ten niekonstytucyjny organ potwierdza stanowisko Komisja Europejska, która w dniu 15 lutego 2023 roku podjęła decyzję o skierowaniu sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z kontrowersyjnym orzeczeniem polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Komisja wszczęła przeciwko Polsce postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego 22 grudnia 2021 r. – Powodem były wyroki polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 14 lipca 2021 r. i 7 października 2021 r., w których uznał on postanowienia traktatów UE za niezgodne z Konstytucją RP, wyraźnie kwestionując zasadę pierwszeństwa prawa UE. Bez wątpienia w świetle treści wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (Wielkiej Izby) z dnia 19 listopada 2019 roku (nr C 585/18, C – 624/18, C 625/18) oraz uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA I-4110-1/20) zachodzi podstawa do stwierdzenia, że instytucja powołana do zapewnienia praworządności łamie prawo i popełnia przestępstwo.
Skutki podpisania Traktatu z Lizbony dla pozycji prawa unijnego i orzecznictwa międzynarodowego wobec prawa polskiego
Podpisanie przez Polskę Traktatu z Lizbony w 2007 r., który wszedł w życie 1 grudnia 2009 r., stanowiło punkt zwrotny w zakresie relacji pomiędzy prawem krajowym a prawem Unii Europejskiej. Traktat ten nadał Unii osobowość prawną, wzmocnił rolę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a także potwierdził zasadę pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem krajowym państw członkowskich.
Zgodnie z art. 9 Konstytucji RP, „Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego”, co oznacza obowiązek respektowania także prawa unijnego, które ma charakter szczególny jako prawo ponadnarodowe. Natomiast art. 91 ust. 1–3 Konstytucji RP stanowi, że umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie (a taką był Traktat z Lizbony) staje się częścią krajowego porządku prawnego i jest stosowana bezpośrednio. Co więcej, ustęp 3 art. 91 Konstytucji przesądza, że „jeżeli wynika to z ratyfikowanej umowy, prawo stanowione przez organizację międzynarodową ma pierwszeństwo w razie kolizji z ustawami”.
Oznacza to, że po wejściu w życie Traktatu z Lizbony prawo Unii Europejskiej — w tym orzecznictwo TSUE — ma pierwszeństwo stosowania przed prawem krajowym, w tym również przed ustawami zwykłymi i ich interpretacjami przez krajowe organy, jeżeli prowadzą one do naruszenia prawa unijnego lub zasad państwa prawa.
Znaczenie orzecznictwa TSUE i ETPCz dla niezależności sądownictwa w Polsce
W orzecznictwie TSUE (m.in. wyrok z 19 listopada 2019 r. w sprawie C-585/18, C-624/18, C-625/18 – A.K. i in. oraz wyrok z 15 lipca 2021 r. w sprawie C-791/19 Komisja przeciwko Polsce) jednoznacznie stwierdzono, że sposób powoływania sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa po 2018 r. narusza wymogi niezależności i bezstronności wynikające z art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty praw podstawowych UE.
Podobnie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (m.in. wyrok w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce, skarga nr 43447/19, z 22 lipca 2021 r.) uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, utworzona z udziałem nowej KRS, nie jest „sądem ustanowionym ustawą” w rozumieniu art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
W konsekwencji orzecznictwo obu trybunałów wskazuje, że osoby powołane na urząd sędziego w procedurze z udziałem tzw. neo-KRS nie spełniają standardów niezawisłości i bezstronności wynikających z prawa unijnego i konwencyjnego. Z tego względu w świetle prawa Unii Europejskiej i orzecznictwa ETPCz nie posiadają statusu „sędziów” w rozumieniu prawa międzynarodowego i unijnego, a sama KRS w obecnym składzie nie jest organem konstytucyjnym w rozumieniu prawa UE zdolnym do zapewnienia niezależności sądów.
Konkluzja
Podpisanie Traktatu z Lizbony oraz wynikające z niego zobowiązania Polski w zakresie przestrzegania prawa unijnego i orzecznictwa TSUE spowodowały, że prawo Unii Europejskiej oraz standardy konwencyjne mają pierwszeństwo przed prawem krajowym, również w dziedzinie organizacji wymiaru sprawiedliwości.
W efekcie, decyzje podejmowane przez organy naruszające te standardy – takie jak neo-KRS – nie mogą być uznane za zgodne z prawem unijnym ani konwencyjnym, a osoby powołane w wadliwych procedurach nie posiadają statusu legalnych sędziów.
W związku z powyższym warto, jest zawsze zasięgnąć rady specjalisty z zakresu prawa, który jest w stanie sprawdzić, czy sędzia orzekający w sprawie posiada zdolność do wydawania orzecznictwa, aby wydany przez niego wyrok nie posiadał wady prawnej. Taką poradę wraz możliwościami, jakie daje Państwu prawo w zakresie zapewnienia sobie sprawiedliwego procesu, można uzyskać w naszej kancelarii, pisząc na adres: [email protected]
Potrzebujesz pomocy prawnej, napisz do nas lub zadzwoń już teraz.
579-636-527

