SN zbada delegacje sędziów. Stawka to ważność wyroków

Instytucja delegowania sędziów znów wraca do centrum sporu o standard prawa do sądu. Tym razem nie chodzi o powołania z udziałem KRS, lecz o pytanie bardziej techniczne, ale w skutkach potencjalnie bardzo poważne: czy udział sędziego sądu rejonowego, delegowanego przez Ministra Sprawiedliwości do sądu okręgowego, może oznaczać nienależytą obsadę sądu i prowadzić do uchylenia wyroku? Właśnie takie zagadnienie prawne trafiło do Sądu Najwyższego pod sygnaturą I KZP 1/26. Sprawa wpłynęła 25 lutego 2026 r., a pytanie dotyczy wprost zgodności takiej obsady z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 ust. 1 EKPC i art. 47 Karty Praw Podstawowych UE oraz tego, czy w konsekwencji powstaje bezwzględna przyczyna odwoławcza z art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.

Problem nie jest akademicki. Delegowanie sędziego do innego sądu nadal przewiduje art. 77 § 1 pkt 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych, który pozwala Ministrowi Sprawiedliwości – za zgodą sędziego – skierować go do innego sądu równorzędnego lub niższego, a w szczególnie uzasadnionych wypadkach także do sądu wyższego, na czas określony nie dłuższy niż dwa lata albo na czas nieokreślony. Aktualny model wciąż funkcjonuje w praktyce. Potwierdzają to oficjalne ogłoszenia z marca 2026 r., w których Ministerstwo Sprawiedliwości informowało o delegowaniu sędziów sądów rejonowych do Sądu Okręgowego w Poznaniu, wskazując jako przyczynę przeciążenie pionu karnego i braki kadrowe.

Na pierwszy rzut oka można więc powiedzieć: delegacja jest przewidziana ustawą, zatem problemu nie ma. Taki wniosek byłby jednak zbyt prosty. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Wielka Izba, wyrok z 16 listopada 2021 r., połączone sprawy C-748/19 do C-754/19, Criminal proceedings against WB and Others, sformułował tezę wyjątkowo mocną: prawo UE sprzeciwia się modelowi, w którym minister sprawiedliwości może delegować sędziów do sądów karnych wyższej instancji, a następnie odwoływać ich z delegacji w każdym czasie i bez uzasadnienia. Główna teza tego wyroku jest jasna: system delegowania musi zawierać realne gwarancje, aby nie stał się instrumentem politycznej kontroli treści orzeczeń, zwłaszcza w sprawach karnych.

Właśnie ten element – zależność od władzy wykonawczej – jest jądrem sporu. Jeżeli bowiem organ polityczny może nie tylko delegować sędziego do sądu wyższej instancji, lecz także w praktyce wpływać na długość i stabilność tej delegacji, to po stronie uczestnika procesu pojawia się pytanie, czy taki sędzia zachowuje pełną niezależność in concreto. W realiach spraw karnych wątpliwość jest jeszcze ostrzejsza, bo Minister Sprawiedliwości pozostaje zarazem Prokuratorem Generalnym, a więc konstytucyjnie i ustrojowo znajduje się po stronie aparatu ścigania. Wyrok TSUE z 16 listopada 2021 r. nie pozostawił w tym zakresie złudzeń: sam system może generować ryzyko nacisku sprzeczne z unijnym standardem niezawisłości.

To jednak nie oznacza jeszcze, że każdy wyrok wydany z udziałem sędziego delegowanego jest automatycznie wadliwy. I tu dochodzimy do bardzo ważnej linii krajowego orzecznictwa. Sąd Najwyższy, postanowienie z 23 czerwca 2022 r., sygn. IV KK 164/22, przyjął, że sam fakt delegacji nie wystarcza do przełamania domniemania bezstronności i niezawisłości. Główna teza tego orzeczenia jest następująca: aby mówić o naruszeniu standardu sądu niezależnego, potrzebne są dodatkowe, konkretne okoliczności związane z daną sprawą albo z danym sędzią, a nie jedynie abstrakcyjna krytyka systemu delegowania.

Tę samą linię potwierdził Sąd Najwyższy, postanowienie z 1 lipca 2022 r., sygn. III KS 10/22. W tym orzeczeniu SN wskazał, że nie sposób przyjąć a priori, iż każdy sędzia delegowany przez Ministra Sprawiedliwości nie spełnia wymogu niezawisłości i bezstronności, a każdy wyrok z jego udziałem obarczony jest bezwzględną przyczyną odwoławczą. Główna teza była więc zbieżna z IV KK 164/22: sama delegacja nie rozwala wyroku automatycznie; konieczne jest wykazanie, że w konkretnej sprawie doszło do realnego przełamania standardu bezstronności.

Co więcej, w sprawie I KZP 3/23 Sąd Najwyższy już wcześniej otrzymał bardzo podobne pytanie o skutki udziału sędziego delegowanego w składzie sądu odwoławczego. 13 czerwca 2023 r. SN odmówił jednak podjęcia uchwały. Sam fakt tej odmowy nie rozstrzygnął oczywiście problemu definitywnie, ale pokazał jedno: sąd kasacyjny nie chciał wtedy stworzyć prostej, generalnej formuły, zgodnie z którą delegacja ministerialna sama przez się zawsze tworzy nienależytą obsadę sądu.

Nie wolno jednak popaść w drugą skrajność i twierdzić, że skoro automatyzmu nie ma, to delegacje są całkowicie bezpieczne. To byłoby równie błędne. Sąd Najwyższy, wyrok z 25 października 2023 r., sygn. III KK 76/23, pokazał, że jeśli sam akt delegowania jest skonstruowany w sposób nieznajdujący oparcia w ustawie, skutki mogą być bardzo poważne. W tej sprawie chodziło o delegację sędziego „na czas pełnienia funkcji” prezesa sądu. SN uznał, że taki model nie mieścił się prawidłowo ani w delegacji na czas określony, ani na czas nieokreślony, a w konsekwencji sędzia nie miał skutecznego umocowania do orzekania w sądzie apelacyjnym. Główna teza tego wyroku jest dla praktyki bardzo ważna: wadliwy akt delegacji może prowadzić do nienależytej obsady sądu i uchylenia wyroku.

To właśnie odróżnia dwa porządki problemów. Pierwszy jest systemowy i dotyczy pytania, czy model delegowania kontrolowany przez ministra narusza standard niezależności sądu. Drugi jest formalny i dotyczy pytania, czy konkretny akt delegowania został wydany zgodnie z ustawą. W pierwszym przypadku orzecznictwo SN jest ostrożne i odrzuca prosty automatyzm. W drugim – gdy sama delegacja okazuje się prawnie wadliwa – konsekwencje mogą być znacznie dalej idące.

Nieprzypadkowo więc władza wykonawcza sama dostrzegła potrzebę przebudowy tego modelu. Rada Ministrów 21 stycznia 2025 r. przyjęła projekt nowelizacji p.u.s.p., który – jak wskazało Ministerstwo Sprawiedliwości – ma zwiększyć transparentność delegowania, doprecyzować przesłanki kierowania sędziów do innych sądów oraz dostosować przepisy do standardu wyznaczonego przez TSUE. W oficjalnym komunikacie podkreślono potrzebę jawności procedur oraz lepszych gwarancji bezstronnego i niezawisłego sądu. Sam fakt przygotowania takiej reformy jest najlepszym dowodem, że ustawodawca dostrzega dziś realny problem ustrojowy, a nie jedynie teoretyczną wątpliwość.

Dzisiejsza odpowiedź na pytanie, czy wyroki delegowanych sędziów są zagrożone, nie może więc być zero-jedynkowa. Nie ma podstaw, by twierdzić, że wszystkie takie orzeczenia masowo upadną. Nie ma też podstaw, by mówić, że sam temat jest sztuczny i pozbawiony ciężaru prawnego. Prawda leży pośrodku: sam fakt delegacji co do zasady nie tworzy jeszcze automatycznie bezwzględnej przyczyny odwoławczej, ale może stać się elementem skutecznego zarzutu, jeżeli połączy się z dodatkowymi okolicznościami podważającymi niezawisłość albo gdy sam akt delegowania okaże się wadliwy. To właśnie na tę granicę będzie musiał odpowiedzieć Sąd Najwyższy w sprawie I KZP 1/26.

Dla praktyki procesowej stawka jest ogromna. Jeżeli SN pójdzie w kierunku silniejszej ochrony standardu sądu niezależnego, obrona w sprawach karnych otrzyma kolejny poważny instrument kwestionowania składów odwoławczych. Jeżeli jednak SN potwierdzi dotychczasową linię, że bez dodatkowych okoliczności sama delegacja nie wystarcza, system zachowa obecny model, ale pod stałą presją standardów TSUE i art. 6 EKPC. In dubio pro libertate – tam, gdzie chodzi o prawo do sądu i rzetelnego procesu, pozornie techniczna konstrukcja delegacji może w rzeczywistości zdecydować o tym, czy wyrok przetrwa kontrolę instancyjną.

Najważniejsze orzeczenia

TSUE, Wielka Izba, wyrok z 16 listopada 2021 r., połączone sprawy C-748/19 do C-754/19, Criminal proceedings against WB and Others
Główna teza: prawo UE stoi na przeszkodzie systemowi, w którym Minister Sprawiedliwości może delegować sędziów do sądów karnych wyższej instancji i odwoływać ich w każdym czasie bez uzasadnienia, bo taki model nie daje dostatecznych gwarancji przeciw politycznej kontroli treści orzeczeń.

Sąd Najwyższy, postanowienie z 23 czerwca 2022 r., sygn. IV KK 164/22
Główna teza: sama delegacja sędziego przez Ministra Sprawiedliwości nie wystarcza do stwierdzenia naruszenia standardu niezawisłości; potrzebne są dodatkowe, konkretne okoliczności sprawy lub dotyczące sędziego.

Sąd Najwyższy, postanowienie z 1 lipca 2022 r., sygn. III KS 10/22
Główna teza: nie można przyjąć a priori, że każdy sędzia delegowany nie spełnia wymogu niezawisłości i bezstronności oraz że w każdym przypadku zachodzi bezwzględna przyczyna odwoławcza.

Sąd Najwyższy, wyrok z 25 października 2023 r., sygn. III KK 76/23
Główna teza: jeżeli akt delegowania został wydany w formie nieznajdującej oparcia w p.u.s.p., sędzia nie ma skutecznego umocowania do orzekania, a skład sądu może być nienależycie obsadzony.

ąd Najwyższy, I KZP 1/26, art. 77 p.u.s.p., nienależyta obsada sądu, bezwzględna przyczyna odwoławcza, art. 439 k.p.k., niezawisłość sędziego, bezstronność sądu, TSUE, C-748/19, C-754/19, prawo do sądu, proces karny, sąd odwoławczy, PRAWNIK WARSZAWA, prawnik, porady prawne, prawnik warszawa praga-południe, porady prawne pro bono


📌 Potrzebujesz pomocy prawnej? Skontaktuj się z nami

Drogi Czytelniku, przypominamy, że każda sprawa prawna może okazać się złożona i pełna niuansów, które bez wiedzy prawniczej łatwo przeoczyć. Przepisy są wieloznaczne, a ich interpretacja zależy często od okoliczności konkretnego przypadku. Dlatego przed podjęciem jakichkolwiek kroków prawnych warto skonsultować się z doświadczonym prawnikiem.

Skontaktuj się z nami już teraz. Przeanalizujemy Twoją sytuację i dokładnie sprawdzimy, jakie masz możliwości działania. Nasi eksperci z Kancelarii LEGA ARTIS pomogli już wielu klientom, którzy początkowo sądzili, że znajdują się w sytuacji bez wyjścia.

📞 579-636-527
📧 [email protected]

Nie czekaj – napisz lub zadzwoń już dziś. Pierwszy krok do rozwiązania problemu prawnego to rozmowa z prawnikiem, który naprawdę zna się na rzeczy.

To Top